|
ŻEGOCIŃSCY TWÓRCY KULTURY |
|||
P L A S T Y C Y |
||||
OBRAZ KATARZYNY KOGUTOWICZ
|
Katarzyna Kogutowicz (z domu Kamionka) z Łąkty Górnej - reprezentuje najmłodsze pokolenie żegocińskich twórców kultury. Urodziła się w 25 kwietnia 1973 r. w Bochni. Do szkoły podstawowej uczęszczała w Żegocinie. Po swojej mamie Zofii odziedziczyła artystyczne zdolności. Pani Katarzyna pragnęła dostać się do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych w Nowym Wiśniczu, ale na kursach przygotowawczych organizowanych przez tę szkołę zniechęciła się do niej. Rozpoczęła więc naukę w bocheńskim liceum. W klasie maturalnej postanowiła zdawać na krakowską Akademię Sztuk Pięknych. Uczęszczała na kursy przygotowawcze. Przygotowane na egzamin prace wydawały się jej dobre, lecz dzisiaj wie, że nie były najlepsze. Nie powiódł się więc jej pierwszy ważny życiowy egzamin. Ale nie załamała się. Wciąż obstawała przy swojej pasji. Aby zdobyć pieniądze na kolejne kursy i warsztaty plastyczne, wyjechała na dwa lata do Włoch, by tam podreperować własne finanse. Pewien Włoch, któremu pokazała parę prac, namawiał ją na studia plastyczne w Neapolu. Wróciła jednak do Polski i wtedy przypadkiem dowiedziała się, że w Częstochowie, w Wyższej Szkole Pedagogicznej jest kierunek: wychowanie plastyczne, choć tylko dla zaocznych. Rozpoczęła pracę w Krakowie, tam też zamieszkała. Równocześnie rozpoczęła studia zaoczne na częstochowskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej. Obecnie, a jest już rok 2000, przygotowuje pracę dyplomową i pracę magisterską, w której pisze o Henri Toulouse-Lautrecu. Na pracę dyplomową wybrała sobie cykl obrazów zatytułowanych “Elfy kwiatowe”, w których chce nawiązać do malarstwa jednego z jej ulubionych twórców – profesora krakowskiej ASP Zbysława Marka Maciejewskiego. W pracach tych chce ukazać spontaniczną radość dziecka, jego sposób poznania świata, ciekawość i zachwyt, przeplatane rodzącą się obawą, niepewnością. Maluje z niekłamaną przyjemnością. Odkąd tylko pamięta lubiła to zajęcie. Malowała dużo i dosłownie wszędzie. Pamięta, że kiedyś wykolorowała nawet ściany w pokoju rodzinnego domu. W szkole podstawowej też malowała dużo. Wysyłała prace na różne konkursy. Ale dopiero w liceum zaczęła uporczywie studiować różne albumy z reprodukcjami obrazów. Zaczęła spotykać się ze studentami Akademii Sztuk Pięknych a na kursach przygotowawczych z profesorami tej uczelni. Oglądała dużo prac jej ulubionego artysty Leonardo da Vinci. Studiowała sposób jego rysowania. Podziwiała jego kunszt. Podobają się jej rysunki mistrza przedstawiające ludzkie ciało. Są pełne ekspresji a jednocześnie pełne wrażliwości. W ostatnim czasie malowała nieco mniej, co było związane z urodzeniem i wychowywaniem syna Łukasza (pani Katarzyna od kwietnia 1998 roku jest mężatką). Ale po dwóch ostatnich plenerach malarskich, które zorganizowała jej szkoła w Ustce, pozostało parę prac. Część z nich prezentowana była w Żegocinie podczas ubiegłorocznej żegocińskiej imprezy "Powitanie lata". Teraz, gdy termin obrony pracy nieuchronnie zbliża się, powróciła do malowania. Wdzięcznym tematem jej prac stały się dzieci, głównie dlatego, że sama została matką. Zdolna, młoda artystka z Łąkty wciąż poszukuje jeszcze swojego miejsca w świecie i wciąż doskonali swoją technikę malarską. Lubi malować zwłaszcza farbami olejnymi. Rocznie powstaje około 10 prac, które najczęściej trafiają do znajomych i członków rodziny. Wiele z obrazów wisi w domu rodzinnym w Łąkcie. Wśród nich jest sporych rozmiarów kopia "Odpoczynku w czasie ucieczki do Egiptu" tworzącego w XVII wieku Caravaggio. Jest optymistką. - Żeby być szczęśliwym wystarczy żyć chwilą bieżącą – tak twierdziła jeszcze do niedawna. Ale odkąd założyła rodzinę, zaczęła myślami wybiegać w przyszłość. Marzy o pracy z młodzieżą. Najchętniej widziałaby się w roli nauczyciela wiśnickiego liceum plastycznego. Ale będzie o to trudno. Zdecyduje się więc najprawdopodobniej na pracę nauczyciela plastyki w jednej z pobliskich szkół. Ma taką szansę, choć wiele uzdolnionych dzieci ze środowiska wiejskiego nie może rozwijać swojego talentu. Jej upór i zaradność spowodowały, że może studiować ulubioną plastykę. Teraz chce stworzyć innym wiejskim dzieciom szansę na rozwijanie plastycznych uzdolnień. Chce im przekazywać zdobywaną właśnie wiedzę i umiejętności. Nadal chce malować, ale cała artystyczna droga jest dopiero przed nią. |
|||
[powrót] [zegocina.pl] |
||||